Liga Mistrzów 25/26 (1/16 Rewanż) JUVENTUS FC 3-2 (5-7) Galatasaray

Przedmeczowe przewidywania, gorące pomeczowe dyskusje, wasze oceny gry Juve i poszczególnych zawodników.
ODPOWIEDZ
woe

Juventino
Juventino
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 lutego 2005
Posty: 809
Rejestracja: 13 lutego 2005
Otrzymał podziękowanie: 31 razy

26 lutego 2026, 00:24

Kiedyś słyszałem takie bardzo mądre słowa: Awansu nie da się wygrać jednym meczem, ale można go jednym meczem przegrać. Tak było tutaj. Nadzieje przed meczem były niewielkie, ale były. I może to to świadczy, że coś zaczyna iść w dobrym kierunku. Mecz pokazał, że drużyna potrafi, choć materiał ludzki jeszcze nie jest na odpowiednim poziomie. Bez normalnego napastnika trudno odrabia się straty bramkowe.

Nie dałem rady nigdzie znaleźć dystansu, ale pamiętam, że w 115. minucie nasi w dziesięciu wybiegali 139 km. a Turcy w pełnym składzie 137 km. Tak trzeba grać. Biegać i męczyć rywala. Niejedna słabsza drużyna grała jak równy z równym przeciwko silniejszym rywalom, bo bardziej się starali.

Sędzia nas skrzywdził, ale nie kartką/kartkami dla Kelly-ego. Sallai próbował karnego wymusić i powinien dostać za to żółtą. VAR nie może tego sprawdzić, ale sędziowie mogą podpowiedzieć głównemu. Całe Galatasray odstawiało iście neymarowe sceny. Do Turynu nie przyjechali grać w piłkę tylko marnować czas, dosłownie i w przenośni. Niejeden powinien zobaczyć kartkę za symulki, z Leminą na czele. Ogólnie jakby tylko sędziowie bardziej surowo na to patrzyli to pedziowatość całego sportu spadłaby drastycznie.
Obrazek
rammstein

Juventino
Juventino
Awatar użytkownika
Rejestracja: 13 lutego 2005
Posty: 1574
Rejestracja: 13 lutego 2005
Otrzymał podziękowanie: 5 razy

26 lutego 2026, 00:34

Principino pisze: 26 lutego 2026, 00:13 Zhegrova spudłował niesamowicie ale też nie ma co z niego robić głównego winowajcy tej przegranej, Yildiz, Thuram, Concecaio - wszyscy dziś marnowali na potęge i ten dwumecz pięknie pokazał różnice jaką robi posiadanie prawdziwego napastnika którym jest Osimhen.
w sumie może też szkoda, że McKennie sam nie próbował strzelać, ale chciał koledze jeszcze lepiej wyłożyć piłkę. byłoby 4:0, ale z drugiej strony Galatasaray miałaby ok 25 min. na gola, grając w przewadze, ale może chociaż w najgorszym razie byłyby karne.

Człowiek się łudził, że to będzie ten mecz, że w końcu się dziś musi udać, mimo wielu przeciwności losu, po tylu odpadnięciach w ostatnich latach, ale znowu stało się jak zawsze... Ciężko w to uwierzyć. Nic chyba dziś więcej nie napiszę...
Garreat

Juventino
Juventino
Awatar użytkownika
Rejestracja: 16 kwietnia 2004
Posty: 1785
Rejestracja: 16 kwietnia 2004
Podziekował: 57 razy
Otrzymał podziękowanie: 18 razy

26 lutego 2026, 00:35

Brutalna weryfikacja poziomu mentalnego o której mówił Spalletti "chi sei" nie daje szans na pozytywne rozstrzygnięcie w takim meczu.
Bo kiedy wszystko ci sprzyja, masz 3:0, zblazowanego rywala i kilka piłek meczowych. Albo to strzelasz albo jesteś nikim.

Najbardziej zawiódł mnie nasz "lider" na nowym kontrakcie, który od dwóch miesięcy nie zagrał pół dobrego meczu. Zamień się koszulką i spadaj z resztą Galaty na kebab gwiazdo z koziej d. Jedna bramka w LM śmiech.
Zhegrova również miał awans na bucie, pustą bramkę i co? No właśnie... chi sei. Ale i tak wypadł dużo lepiej od Maciusia Conceicao, którego wykup był niestety dużym błędem.
Adzic powinien wrócić się do next gen i nigdy nie wracać. 19-latek wchodzi świeży i nawet nie walczy, co jest grane? Nie pierwszy raz...

Na dziś ta drużyna to Locatelli, McKennie, Kalulu i długo nic. Gatti ma mental ale nie ma umiejętności, może zostać na ławkę.
Mecz dźwignęli jeszcze Koopmeiners oraz Perin, niestety daremny ich trud.

Duża część tej drużyny po prostu nie ma predyspozycji sportowych i/lub umysłowych do walki o ambitne cele.
Wypoczęta Roma w niedzielę wdepta ich w trawę i możemy zamykać sezon.
Spalletti niech walczy o top4 jeśli ma zostać, nie mam do niego żalu mimo kilku dziwnych decyzji. Jak jeden z drugim jest dosłownie sparaliżowany wizją zwycięstwa to rozbijanie decyzji trenera na czynniki pierwsze nic tu nie zmieni.
Jednocześnie gdzieś musi być cel minimum i odpowiedzialność.
izistaar

Juventino
Juventino
Rejestracja: 08 kwietnia 2010
Posty: 19
Rejestracja: 08 kwietnia 2010

26 lutego 2026, 00:59

Garreat pisze: 26 lutego 2026, 00:35 Brutalna weryfikacja poziomu mentalnego o której mówił Spalletti "chi sei" nie daje szans na pozytywne rozstrzygnięcie w takim meczu.
Bo kiedy wszystko ci sprzyja, masz 3:0, zblazowanego rywala i kilka piłek meczowych. Albo to strzelasz albo jesteś nikim.

Najbardziej zawiódł mnie nasz "lider" na nowym kontrakcie, który od dwóch miesięcy nie zagrał pół dobrego meczu. Zamień się koszulką i spadaj z resztą Galaty na kebab gwiazdo z koziej d. Jedna bramka w LM śmiech.
Zhegrova również miał awans na bucie, pustą bramkę i co? No właśnie... chi sei. Ale i tak wypadł dużo lepiej od Maciusia Conceicao, którego wykup był niestety dużym błędem.
Adzic powinien wrócić się do next gen i nigdy nie wracać. 19-latek wchodzi świeży i nawet nie walczy, co jest grane? Nie pierwszy raz...

Na dziś ta drużyna to Locatelli, McKennie, Kalulu i długo nic. Gatti ma mental ale nie ma umiejętności, może zostać na ławkę.
Mecz dźwignęli jeszcze Koopmeiners oraz Perin, niestety daremny ich trud.

Duża część tej drużyny po prostu nie ma predyspozycji sportowych i/lub umysłowych do walki o ambitne cele.
Wypoczęta Roma w niedzielę wdepta ich w trawę i możemy zamykać sezon.
Spalletti niech walczy o top4 jeśli ma zostać, nie mam do niego żalu mimo kilku dziwnych decyzji. Jak jeden z drugim jest dosłownie sparaliżowany wizją zwycięstwa to rozbijanie decyzji trenera na czynniki pierwsze nic tu nie zmieni.
Jednocześnie gdzieś musi być cel minimum i odpowiedzialność.
Brutalnie i ostro. Szkoda, że wiele w tym racji. Wolę jednak dzisiaj poczucie dumy z walki jaką podjęli jako drużyna. Na racjonalizm i zal pozwolę sobie jutro.
Pluto

Juventino
Juventino
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 października 2002
Posty: 2450
Rejestracja: 17 października 2002
Podziekował: 4 razy
Otrzymał podziękowanie: 18 razy

26 lutego 2026, 01:00

Wielka szkoda ale kiedy stary cep wymyślił, ze Miretti i Openda z zapasem sil będą ważniejsi niz zmeczeni David czy Kenan, bylo wiadomo ze jest po zawodach.
calma calma
B@rt

Juventino
Juventino
Awatar użytkownika
Rejestracja: 17 kwietnia 2007
Posty: 1588
Rejestracja: 17 kwietnia 2007
Podziekował: 13 razy
Otrzymał podziękowanie: 42 razy

26 lutego 2026, 01:06

Truizm, ale awans przegraliśmy w pierwszym meczu. Od ostatniego gwizdka w Stambule było jasne, że nawet jeśli w Turynie odrobimy trzy gole, to nadal wszystko będzie wisiało na włosku. Powtórka z owianej legendą pogoni na Bernabeu z 2018.
Piękna walka w wykonaniu zespołu i za to należą się podziękowania.
Ostateczne niepowodzenie ma wielu ojców, nie ma sensu czepiać się jednego Zhegrovy. Przede wszystkim, co oczywiste, wszyscy odpowiedzialni za klęskę sprzed tygodnia.
A dzisiaj? Gatti strzelił gola, ale co najmniej jedną świetną okazję zmarnował na samym początku. Kelly za wylecenie z boiska, choć do niego jeszcze wrócę pisząc o kimś innym.
Thuram, który ogólnie zagrał świetne zawody, ale tuż przed zejściem sam mógł strzelić gola, ale zwyczajnie przecwaniakował z tą próbą lobowania. Conceicao jak zwykle pokiwał, nabiegał się, nawalczył, ale konkretów nie dał.
Spalletti za nie dość, że zdjęcie Thurama, to jeszcze zastąpienie go nijakim Adziciem, a nie Mirettim.
Adzić za sztubacki błąd przy straconej bramce. Acz tutaj była jeszcze szansa uratowania sytuacji, tylko znowu przekombinowaliśmy przy wyprowadzaniu piłki, nie wiem kto tam konkretnie spartolił, realizator zaraz po bramce wskazywał Koopmeinersa.
No i tak, oczywiście cegiełka od Zhegrovy, bo 4:0 mogło zniszczyć apatyczną Galatę,
Sędzia. Przyjmuję do wiadomości, że według przepisów sytuacja taka jak Kelly'ego w świetle przepisów to faul. Ale żeby to kartkować, i to jeszcze bezpośrednią czerwoną? Za absolutny przypadek w walce o górną piłkę? To już jest chyba widzenie w tej akcji czegoś, czego w niej nie było. Warto też nadmienić, że kiedy Kelly był w powietrzu, to Turek lekko go popchnął. Nie żeby to miało jakiś wielki wpływ na całą sytuację, ale to pokazuje, że jeśli któryś z nich zamierzał zrobić rywalowi cokolwiek niezgodnego z przepisami, to był to Yilmaz, a nie Kelly.
I nawet jeśli dać za to Anglikowi żółtą, to tutaj można wrócić do pierwszej kartki, bo jak zwykle wyszedł brak konsekwencji - kilka takich zachowań, za jakie Kelly dostał żółtko, lub nawet gorszych, uszło płazem piłkarzom Galaty, którzy deptali gdzie się dało i nogi też wysoko podnosili. Kazus Torreiry jest tu świetnym przykładem, ale nie tylko. Także przy bardziej proporcjonalnym podejściu arbitra albo doszłoby do utemperowania paru Turasów, albo Kelly mógłby skończyć mecz z co najwyżej żółtą kartką.
Kolejna rzecz - Osimhen grał przez prawie cały mecz z żółtą kartką. Przy stanie bodajże 3:0 dla nas tenże Osimhen bez walki o piłkę chwycił jednego z naszych, chyba Gattego, i rzucił go na ziemię. Nie mieści mi się w głowie, że w jednym meczu możesz dać bezpośrednie czerwo za to, że zawodnik przez przypadek nadepnął przeciwnikowi na stopę walcząc o piłkę, a następnie nie dać nic za uprawianie zapasów w przypływie zwykłej niekontrolowanej złości. Inaczej rzecz ujmując - w momencie, gdy Osimhen strzelał gola na 3:1, nie powinno już go być na boisku, a gra powinna toczyć się dziesięciu na dziesięciu.
No i to, co już tu ktoś wspominał, zerowa reakcja arbitra na granie na czas i symulki przez praktycznie cały mecz. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego można dać w 30 minucie kartkę za faul, ale za takie wygłupy to już nie, zwłaszcza że ewidentnie prawidłowo odczytywał ich intencje, bo nabierać się nie dawał.
Także tyle. Powskazywałem na detale, ale przecież ogólny obraz naszej gry w tym meczu był bardzo dobry. Przede wszystkim sami sobie jesteśmy winni tego, że mając 2:1 do przerwy w Stambule, dziś już jesteśmy poza LM.
ODPOWIEDZ