Makiavel pisze:@SKAr7 Conte wolał mieć na ławce dwóch w/w tuzów niż Del Piero. Czy to znaczyło, że byli to w danym momencie lepsi gracze od Alexa?
Ale dlaczego miałoby to znaczyć? Jak masz do Julię do obsadzenia i Jacka Nickolsona na kontrakcie, to znaczy że koniecznie musisz obsadzić Jackiem tę rolę? Czy może jednak zdecydujesz się na aktorkę i najlepiej młodszą? A jeśli tak, to czy będzie to znaczyło, że Nicholson jest gorszym aktorem od niej? Bo Del Piero ma się do tego co robili na boisku Borriello czy Anelka tak, jak Korwin pasuje na rzecznika praw obywatelskich.
Makiavel pisze:
Wbrew temu co piszesz tak wiele się nie zmieniło. Napastnicy są od strzelania goli, asystowania, zagrażania bramce rywali. To od razu uwaga do użyteczności dla drużyny. Skoro ktoś ustawiony jest w ataku to ma, głównie, strzelać gole i asystować, w obronie być pierwszym do pressingu. Fajnie, że Mandzukić przydawał się w obronie ALE to zadanie obrońców. Defensywny napastnik to oksymoron.
Oczywiście, że aż tak wiele się nie zmieniło dla osoby przybywającej z '87. Nie licząc bocznych obrońców grających jak ofensywni skrzydłowi, środkowych pomocników (i bynajmniej nie tak ofensywnych jak np. Kaka) wchodzących co akcję w pole karne rywala, praktycznie znikającej gry 1 na 1 przy wszechobecnych podwojeniach również Padoinów, a nie tylko Maradon. A to tylko wierzchołek góry lodowej, widoczny gołym okiem. Podpowiem, że pod nią jest góra. I mimo tych wszystkich zmian, na ogół ofensywnych, nie widzimy więcej bramek niż w latach 80tych.
Makiavel pisze:
Ofensywnie Morata, to jest bezsprzeczne, dawał Juventusowi więcej. Bo wymienione przeze mnie cechy nie są sztuką dla sztuki, one powodują, że ktoś dobrze albo źle pasuje do swojej roli. Morata dzięki szybkości szybko biegał do kontr, powodował, że rywale często łapali kartki na nim za faule, dokładając do tego technikę mógł minąć rywala i stworzyć zagrożenie pod bramką przeciwnika. Dobre strzały z "półdystansu" zmuszały obrońców do wyjścia wyżej, skracania mu pola, ogólnie do wysiłku, etc.. Więc skoro mówimy już o wartości niewidocznej w statystykach to Morata ofensywną ma nieporównywalnie większą od Mandzukicia i to widać gołym okiem. Te akcje które partolił - Mandzukić w 90% z nich by się nie znalazł bo jest za wolny, za mało zwrotny, itd..
Morata jest bezsprzecznie lepszym zawodnikiem w transmisji, co wynika z jego większej dynamiki i techniki opartej na niej. Tyle że Juventus ma szansę grać w transmisji gdzieś tak z 5 razy do roku, bo nasi przeciwnicy rzadko czują się drużyną lepszą od nas albo mają myśli samobójcze. Z tego się też bierze powód, dlaczego Morata przeciwko lepszym drużynom grał tak fantastycznie. Jest świetnym zawodnikiem przy otwartym futbolu. Tyle, że nie licząc angielskiego skansenu (który zresztą strasznie szybko się modernizuje w tym sezonie) i Barcelony, rzadko kto dziś chce taki grać.
Ale jeśli idzie o pozostałe 45 meczów sezonu co mi po szybkości Moraty i jego technice, skoro choćby chuchał, choćby dmuchał, w 9 przypadkach na 10 przy grze 3 na 1 straci piłkę?
Oczywiście, Mandżukić nie potrafi zrobić tego co potrafi Morata. Ale to działa w obie strony.
Makiavel pisze:
Dalej: pragnę zauważyć, że: z Moratą w składzie i przy jego wydatnym udziale byliśmy w finale LM, z Mandzukiciem odpaliśmy w 1/8. Z Moratą w składzie prowadziliśmy z Bayernem 2:0, znów przy jego wydatnym wkładzie, po wejściu Mandzukicia dostaliśmy 2 a potem jeszcze 2 w plecy. Z Moratą w składzie doszliśmy do finału PW, z Mandzukiciem w składzie w tym finale się męczyliśmy. Wygraliśmy go bo wszedł Morata i strzelił gola.
Co to CL to już napisałem wyżej. Co do wejścia w PW- oczywiście, że szybszy i zwrotniejszy zawodnik jest lepszym, świetnym ładunkiem energii, która potrafi mieć ogromny efekt. Widzimy to w tym sezonie na przykładzie Dybali i Cuadrado, którzy wchodząc z ławki nagle wyglądają jak kandydaci do złotej piłki, męcząc się jednocześnie zazwyczaj przy graniu od początku. Na tym też, podejrzewam, polega obecny fenomen Moraty, choć Realu nie oglądam na tyle, żeby to wiedzieć.
Makiavel pisze:
A co do Serie A, jak słusznie zauważył w innej dyskusji Maly, wygrywaliśmy z duetem Vucinic-Quagliarella, więc mając w składzie Dybalę w dobrej formie wygralibyśmy pewnie gdyby partnerem Argentyńczyka był wspomniany Bendtner. Nie jest więc do końca tak, że decyzja Maxa o posadzeniu Alvaro kosztem Mario obroniła się wynikami.
Zacznijmy od tego, że powoływanie się tutaj na zdanie Małego to nie jest za dobry argument na tym forum.

No właśnie, był Vucinić, Quagiarella, Matri, Giovinco. Zawodnicy, którzy mogliby grać wyżej, strzelać więcej, ale zamiast tego poświęcali się dla drużyny, ściągali na boki obrońców, żeby tworzyła się uliczka w którą Pirlo pośle swój wymuskany balonik prosto na nogę Lichego, Marchiso albo Vidala. Marchisio i Vidal koniec sezonu równający się z Matrim i Vuciniciem to najlepsze świadectwo tego, że dziś napastnik to czasem, a nawet często znacznie więcej niż gole i asysty.
Makiavel pisze:
W Realu który ma na boisku tuzów w każdej formacji, zadaniem "9" jest strzelanie goli i asystowanie. Niemal wyłącznie. Atutem ichniego BBC było to, że każdy z trójki był ogromnym zagrożeniem pod bramką rywali. W tym sezonie cała trójka gra słabiej a Benzema najsłabiej z nich. O jakiej użyteczności dla zespołu więc mowa, skoro Morata jest ewidentnie skuteczniejszy?
Nie mam pojęcia. Nie oglądam Realu więcej niż 10 meczów na sezon, a to (bez siadania do meczu drugi raz i oglądania każdej akcji po parę razy) trochę za mało, żeby rozgryźć coś nad czym sztab ludzi pracuje sukcesywnie cały rok. Natomiast widząc, że kiedy pojawia się kolejny trenerski Janek Tomaszewski, czy Zibi Boniek, to po paru blamażach wraca do innych zajęć, oraz z szacunku dla Zizou zakładam, że jest w tym jakiś sens.
Makiavel pisze:
Fajny ten wasz wywód o van Bommelu ale nie na temat. Mnie nie obchodzi truizm, że trener ma jakąś tam wizję. Chodzi mi o umiejętności piłkarzy, których wystawia a których pomija. Stawiał wyżej van Bommela od Pirlo, tak jak Mandzukicia od Moraty. Czy to oznacza, że van Bommel to lepszy piłkarz od Pirlo? Trzeba mieć nie wszystkich w domu by coś takiego napisać. I o to mi chodzi właśnie: trener może mieć swoje wizje, swoje sympatie. Czy jest to tożsame z tym, że zawodnicy, których skreśla są słabi? Absolutnie nie, co potwierdzają liczne przykłady graczy, którzy zmieniali klub lub klub zmieniał trenera i okazywało się, że grają wybitnie. Morata ma, to trzeba powiedzieć, wybitnego pecha, bo trafił z deszczu pod rynnę. Byłem zdania, że przegra rywalizację o 1. skład z Benzemą umiejętnościami. Przegrywa ją decyzją trenera, grając po prostu lepiej od Francuza. W drugim klubie z rzędu.
Ale kto tu (nie będąc przy tym sarkastycznym) stwierdził, że Morata jest lepszy od Mandżukicia? Albo czy ja stwierdziłem, że Pirlo jest gorszy od Holendra? Przywoływane liczby stwierdzają, że Chorwat i Hiszpan w szerokim spektrum grali w zeszłym sezonie porównywalnie dobrze.
Chodzi o to, że rozkmina lepszy/gorszy bez odniesienia do zadań zawodnika na boisku, obszaru boiska na którym się porusza i tego czego potrzebuje drużyna jest kompletnie bezproduktywna, bo meczów nie rozgrywa się w próżni. Chłopak po Harvardzie i z 10 lat doświadczenia w elitarnej firmie w próżni wydaje się lepszym pracownikiem, ale to nie znaczy że wybierzesz go kosztem zgrabnej studentki, żeby pokazał tabliczkę z rundą na walce bokserskiej.
Morata nigdy nie zdobędzie złotej piłki, ale ma papier na tym, żeby w środowisku które będzie go potrzebować jak ryba wody wskoczyć do top 10 napastników (w którym spokojnie był monachijski Mandżukić). Pytanie, czy takie środowisko znajdzie.
A że truizm. No cóż, wydaje mi się, że piszę tu same truizmy.
Makiavel pisze:@pumex Faktycznie, wyprzedzali go jak nic, szczególnie ci z Interu
Nie wiem, gdzie tu widzisz wyprzedzenie. Pomocnik przestał biec za DP, żeby pilnować reboundów i wycofania piłki. Obrońca, który miał go przejąc nie ogarnął. Spryt, zmysł taktyczny, ale szybkości tu tyle co kot napłakał.
Makiavel pisze:
To jak to jest, prawie 65% kibiców Realu to fanboye Moraty ?
Myślę, że to 65% to chłopcy przeżywający trudne, pełne trądziku dojrzewanie, który po potencjalnych 4 meczach od pierwszej minuty Alvaro na poziomie zaczynającego Dybali z tego sezonu oddaliby Hiszpana gdziekolwiek za 10 lajków na fejsbuku. Swoją drogą to bardzo nisko, bo nie licząc chwilowej fascynacji BBC, od wielu już lat najlepszy napastnik Realu to ten na ławce. Przeżywał to Higuain, przeżywał Benzema już wcześniej. Po ostatnich bramkach Moraty i poprawce na średni wiek kibica Realu spodziewałbym się raczej okolic 85%.