Vimesie, twoja ukochana partia rządzi dopiero trzy miesiące i stara się stwarzać pozory demokracji, więc, ekspresowo bo ekspresowo, ale przepycha ustawy przez Sejm. Na razie nie ma segregacji, a rasowej pewnie nigdy nie będzie. Ale zaczyna się segregacja polityczna. Mamy "prawdziwych Polaków" którzy mogą protestować i skarżyć się w Brukseli oraz "najgorszy sort Polaków", "targowicę" (nie chce mi się przytaczać dalszych określeń, wiadomo o co chodzi), która ma formalne ale już nie moralne prawo do tych działań. W służbie cywilnej i TVP mamy segregację polityczną: lecą wszyscy, którzy nie są "nasi" (w rozumieniu PiSu) a na ich miejsce, bez konkursów, bez wymogów formalnych, powołuje się swoich. Oczywiście w pewnym zakresie każda partia na każdym świecie dokonuje wymiany kadr. Ale nie w takiej skali i nie w taki sposób. Co ma na celu zniesienie konkursów i wymogów m.in. apolityczności przez 5 lat przed objęciem funkcji, jeśli nie to, by móc swoimi ziomkami obsadzić te stanowiska? Implikuje to też automatycznie brak możliwości otrzymania tych funkcji przez ludzi, którzy nie chcą przymilać się władzy. Z TVP jest to samo. Nie w dwa lata po objęciu rządów (po tylu z TVP wylecieli ludzie, którzy znaleźli swoje przystanie w mediach pisowskich za czasów PO) a w dwa miesiące publiczne media są czyszczone od góry do dołu z ludzi, którzy nie są prawilni w oczach PiS. Na ich miejsce przychodzą "tuzy" dziennikarstwa z TV Trwam i TV Republika (ponoć już pracę dostał słynny reporter tej drugiej:
sztukę filmową oceniać będą, z rekomendacji Glińskiego inne "tuzy" z Ziemkiewiczem na czele.
Po wtóre nikt nie zgłasza, że Polska jest pod okupacją ale, że łamane są tu zasady demokratycznego państwa prawa i konstytucja. To nie jest opinia pani z warzywniaka i sprzedawcy ze stacji benzynowej, ale wszystkich środowisk prawniczych: uniwersyteckich i zawodowych. W ich opinii prezydent naruszył zasadę trójpodziału władzy, parlament wydaje akty prawne z mocą wsteczną, które nie mają ani podstaw prawnych ani precedensu, próbuje się paraliżować pracę Trybunału Konstytucyjnego i nie respektuje się jego wyroków. W przygotowaniu jest ustawa skrajnie upolityczniająca prokuraturę a rządzący nawet nie ukrywają, że ma być ona ręcznie sterowana i służyć rządowi. Prawo formułowane jest tak, by minister sprawiedliwości był omnipotentny i zwolniony z ewentualnej odpowiedzialności za swoje działania w przyszłości (będzie mógł teraz, w mocy prawa, konsultować się z Kaczyńskim kogo aresztować a potem nakazać to prokuraturze). Służby będę mogły, bez kontroli, łamać prawo by zdobyć dowody obciążające wybraną osobę (zniesienie zasady "owoców zatrutego drzewa").
To wszystko jest dorobek trzech miesięcy. To trochę jak z Hitlerem (który też, nota bene, wygrał wybory): trzeba było go powstrzymać przy pierwszych sygnałach, bo jak się rozpędził to skutki były tragiczne. Ten kwartał rządów PiS i półrocze prezydentury Dudy pokazuje, że wszystko jest możliwe. Skoro Duda uznał, korzystając ze swoich uprawnień (jak mu się wydawało), że może ułaskawić Kamińskiego przed prawomocnym wyrokiem, to kto zagwarantuje, że nie będzie tego robił w przyszłości? Np. Ziobro postanowi zemścić się na Millerze za upokorzenie, którego doznał od niego w pamiętnej wymianie zdań, i zatłucze go kijem bejsbolowym. Duda uzna, że to sprawa polityczna (toż obaj są politykami) i "pana Zbyszka" ułaskawi od razu po postawieniu go w stan oskarżenia (bo prezydentowi wydaje się, że tak może). Możliwe? Możliwe. Albo skoro PiS wszystkich zbywa argumentem "wygraliśmy wybory" i nie przejmuje się konstytucją przy pisaniu ustaw, to kto zagwarantuje, że za rok albo dwa, bez większości, napiszą nową, uchwalą ją i powiedzą, że jest obowiązująca. PiS na zamkniętych spotkaniach w czasie kampanii mówił o sądach ludowych, które miałyby być wyższą izbą sądów powszechnych. Kto zagwarantuje nam, że nie wprowadzą takich sądów, nie obsadzą ich swoimi ludźmi i uzyskają moc uchylania wyroków sądowych?
Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na jeden szczegół, który konsekwentnie jest ignorowany. Otóż Unia Europejska to nie są jacyś "oni", to nie jest obcy byt. Unia Europejska to jesteśmy "my". Jesteśmy członkiem, dobrowolnym, tego ugrupowania. Zostało to potwierdzone zarówno przez polityczną większość, jak i większość obywateli w referendum. Stąd organy unijne są właściwym adresatem skarg na to, co się dzieje u nas, bo to automatycznie dzieje się w Unii Europejskiej.
Jeszcze odpowiadając na Twoje pytania: potencjalnie wszystkie. Wolność słowa: "mamy nadzieję, że ta medialna narracja, z którą się nie zgadzamy, przestanie istnieć". Wolność sumienia i wyznania, jak najbardziej, skoro nowy zaciąg do TVP to dziennikarze Rydzyka i "Frondy" czyli ultrakatoliccy. Uważam, że całkiem realne jest też wprowadzenie, z przyczyn religijnych, zakazów: aborcji, sprzedaży tabletek postkoitalnych. Ministerstwo środowiska zdjęło spot medialny, bo kojarzył im się z gender. To zapowiada, że niedługo będę tylko spoty stricte katolickie. Zagrożona jest też tajemnica korespondencji (nowa ustawa inwigilacyjna). Zważywszy na to, że celem PiS jest paraliż TK można się spodziewać, że planują szereg niekonstytucyjnych ustaw godzących także w inne podstawowe prawa i wolności. Po co, w innym wypadku, byłoby to robić?
PS. Nie chce mi się liczyć, ale myślę, że to liczba zbliżająca się już gdzieś do połowy składu, jeśli weźmiemy pod uwagę felietonistów.
http://natemat.pl/169211,jajami-i-bryla ... ier-szydlo
http://natemat.pl/169347,wojna-domowa-w ... szkodnikow
A tutaj kultura "najlepszego sortu Polaków".