Postaram się na większość zarzutów odpowiedzieć jednocześnie.
Coś tu musi być alternatywną rzeczywistością. Liceum kończyłem w 2007 roku, czyli niedługo przed tym, jak powstał film o generale "Nilu". Gimnazjum kończyłem więc w 2004 roku czyli cztery lata po tym, jak w Krakowie powstało Muzeum AK im. Fieldorfa "Nila" . Słyszę tu natomiast, że wiedza o generale była jakąś wiedzą tajemną, milczy się o nim, w szkole nie wspomina. Wiem też, że w moim gimnazjum i liceum wspominało się a wręcz uczono o nim. To mnie skłania do refleksji, że może jednak była o tym mowa, tylko moi adwersarze w tym czasie jeszcze nie przejawiali zainteresowania historią albo tym tematem, może taka wiedza nie była kluczem do piątek z historii, o których ktoś tu wspominał i dlatego coś umknęło uwadze.
O Pileckim było mniej to fakt, ale też nie była to postać w jakikolwiek sposób zapomniana i objęta zmową milczenia. Osoba zainteresowana historią XX wieku mogła bez problemu dowiedzieć się podstawowych rzeczy o nim. Zresztą w 2006 roku (więc dla mnie II klasa liceum) TVP puszczała spektakl Teatru Telewizji o Pileckim.
@zahor Przedstawiasz to tak, jakby to nauczyciel musiał Ci o tym powiedzieć. Osoba rozmiłowana w Polskiej historii (tu widzę, że mnóstwo takich) nie ogranicza się do tego co nauczyciel powie czy zada na sprawdzian. Owszem od nauczyciela wiele zależy, ale każda szkoła ma bibliotekę, są inne źródła wiedzy, z których młody, polski patriota może dowiedzieć się o ludziach, którzy oddawali życie za Polskę.
Vimes nie kwestionuje tego, że Kaczyński doprowadził do wybudowania muzeum, ale pomysł na nie, tj. na upamiętnienie powstania, nie był jego. Podobnie z wczorajszym dniem. Kaczyński tylko nadał tok czemuś, co wymyślili inni, w tym przypadku był to szereg podmiotów, głównie stowarzyszeń patriotycznych (choć często o zupełnie inaczej pojmujących patriotyzm niż ja, ale oddaje im tę zasługę).
Żołnierze Wyklęci wygrali bitwę o pamięć. Komuniści ich torturowali i mordowali, chowali w masowych bezimiennych grobach, nawet okaleczali ciała, żeby trudniej było ich rozpoznać. Potem próbowali wymazać ich z historii, zatrzeć o nich pamięć sami wiodąc wygodne życie jak Twój idol Bauman. Jednak to Żołnierze Wyklęci są dzisiaj bohaterami młodzieży, a nie ich oprawcy będący czołowymi socjologami. Horacy kiedyś napisał o swojej poezji "Exegi monumentum aere perennius". Żołnierze Wyklęci wznieśli właśnie swoim życiem "pomnik trwalszy niż ze spiżu". Natomiast major Bauman swoim życiem wzniósł pomnik z innej brązowej substancji.
Czasem trudno jest mi Ciebie rozgryźć. Nie sądzę jednak byś w takim temacie nie pisał poważnie. Martwi mnie jednak, że to akurat Ty piszesz takie...coś. Zacznijmy od tego, że bohaterami młodzieży zostają sportowcy, ŻOŁNIERZE czasem jakieś polityczne ikony typu Mandela, Gandhi, nie zostają nimi wielcy filozofowie czy socjologowie, nie zależnie czy mają krystaliczną przeszłość czy trupy w szafie. Dlatego, idę o zakład, po wizycie w kinie ostatnimi czasy amerykańska młodzież będzie widziała bohatera w Chrisie Kyle'u nie w Stephenie Hawkingu.
Dalej popadasz w jeszcze większą abstrakcje. Z zachowaniem proporcji co do ważności nurtu, to Bauman już dziś ma zapewniony pomnik za ponowoczesność, podobny do tego, jaki ma Comte za pozytywizm, Sartre za egzystencjalizm itp.. Ma kilkanaście doktoratów honorowych, jego osobie i poglądom poświęcona jest spora ilość książek, jest laureatem prestiżowych nagród i od jego imienia nazwany został instytut działający na uniwersytecie w Leeds. Tak więc, za 50 lat studenci Harvardu, Yale, Oxfordu, Sorbony, UJ i UW będą się uczyć na filozofii i socjologii o Baumanie, w pracach naukowych będą odwołania do jego książek, w marmurze na ścianach wielu uczelni będzie wyryte jego imię i nazwisko obok innych doktorów honoris causa, w instytucie jego imienia będą powstawać różne analizy, opracowania a wtedy w Polsce o żołnierzach wyklętych będzie się mówiło tyle co o powstańcach wielkopolskich i śląskich, pewnie mniej niż o listopadowych i styczniowych. Nie ma więc co zaklinać rzeczywistości i dokonywać takich, irracjonalnych, porównań.
@Karowiew
Chyba już zapomniałeś. To nie jest moja obsesja, posłuchaj sobie
- tu przysięga Kaczyńskiego. Żeby było zabawniej, to samo słowo godne jest uwagi :-)