SKAr7 pisze:
Nie chodzi o to, że są gorsi. Po prostu Zlatan to bodaj w tym momencie jedyny gracz na świecie, który potrafi całkowicie w pojedynkę wygrać mecz, kiedy drużynie nie idzie i robi to seriami.
RVP i Dżeko są o wiele bardziej uzależnieni od drużyny.
To prawda, aczkolwiek to może paradoksalnie pomóc Milanowi, bo Allegri i ogólnie cały zespół będą się musieli wysilić - nie będzie tej pokusy żeby po prostu rzucić lagę na Ibrę i liczyć że strzeli gola. To trochę jak odczepienie dziecku bocznych kółek od rowerka - w pierwszej chwili wydaje się że zaszkodzi, ale w kontekście wskoczenia na wyższy poziom może się okazać niezbędne. Może z tego oczywiście wyjść wielka klapa, ale może też wyjść zespół nieprzewidywalny, grający kombinacyjnie i mający kilka wariantów w ataku zamiast jednego. Być może nie będą z taką regularnością punktować słabiaków w lidze, ale różnorodność rozwiązań w ataku z pewnością pomogłaby im w rywalizacji w Lidze Mistrzów (co chyba akurat byłoby najkorzystniejsze dla Juventusu).
Natomiast sprzedaż Thiago Silvy pod żadnym względem nie ma szans wyjść Milanowi na dobre. Raz, że zbiega się w czasie z odejściem Nesty, dwa że od czasu odejścia Pirlo w Milanie nie ma oprócz Brazylijczyka właściwie nikogo kto celnym, dalekim podaniem potrafi regularnie rozpoczynać akcje ofensywne.
Azrael pisze:
Inną kwestią jest to, że czasami nie potrzeba głośnych transferów za wielkie pieniądze, żeby solidnie się wzmocnić co zresztą pokazał Juventus w zeszłym roku. Myślę, że Milanowi potrzebna jest przebudowa, bo obecnie ścieżka ich rozwoju sportowego utkwiła w martwym punkcie i paradoksalnie sprzedaż kluczowych graczy może im pomóc.
Ja bym powiedział że utknęła w martwym punkcie rok temu, bo gdyby zakontraktowali Fabreagasa czy innego obiecanego Pana X, to naprawdę mogliby walczyć o najwyższe cele. A tu nagle sru, kara finansowa, problemy Fininvestu i ogólnie wielki krok w tył, do tego plaga kontuzji. Ciężko powiedzieć czy Galliani chce spróbować zbudować zespół od nowa, czy też Berlusconi stoi nad nim i każe sprzedawać kogo tylko się da żeby finansowo wyjść na swoje.