: 19 lutego 2012, 22:42
A gdzie ja napisałem że mecz o Trofeum Bunga Bunga był najbardziej miarodajny? Jak dla mnie oba te mecze były mniej więcej równie istotne, co ten na TIM Cup (który swoją drogą wygraliśmy - dziwne że napinacze o tym zapomnieli), żaden z nich nie jest jak dla mnie wyznacznikiem realnej siły obu zespołów, natomiast w tamtym chociaż można było zobaczyć zawodników pierwszego składu, a w CI co najwyżej porównać Amelię ze Storarim.Ouh_yeah pisze: Oczywiście. Jakby nas rozwalili na azjatyckim Tourne to też byś uznał, że to był najbardziej miarodajny mecz.
Btw - skład Milanu w meczu ligowym przeciwko Juve:
Abbiati - Bonera, Thiago Silva, Nesta , Zambrotta - Nocerino, Van Bommel, Seedorf - Boateng - Ibrahimovic, Cassano
Jednym poważnym starciem tych ekip w tym sezonie był dla mnie mecz ligowy. Ale fakt że w zeszłym sezonie też raz się z nimi udało w lidze wygrać chyba najlepiej świadczy o tym, że to niewiele znaczy. Znaczyć zacznie wtedy, jak wygramy scudetto dwoma punktami.
Patrzenie na to ile było remisów, a ile zwycięstw jest trochę złudne, bo równie dobrze mogliśmy przy takiej samej grze np. wygrać z Parmą, a zremisować z Lecce i już by ta seria inaczej wyglądała i niektórzy by zaczęli głosić, że z kolei styczeń był super kryzysowy, ale teraz z tego kryzysu już wyszliśmy. Lepiej patrzeć na grę i to nieco szerzej - i jak tak na to spojrzeć to wychodzi że w zasadzie nasza gra nie wygląda o wiele gorzej niż wcześniej - wyniki są gorsze, bo brakuje goli zdobywanych przez tych, od których akurat mniej tego wymagamy, jak Marchisio czy Pepe. Czy z Milanem we wrześniu nasz atak zagrał dobrze? Nie powiedziałbym, też brakowało kropki nad i, którą postawił środkowy pomocnik. Z Interem? Była przewaga w środku pola, Matri nieskuteczny, ale akurat raz trafił Vucinić, raz znowu Marchisio. Wygrana z Lazio? Bieda z przodu, ale strzelił Pepe. Napoli? Byłaby porażka gdyby nie jego akcja życia. A jak akurat nie strzelali? Remisy z ogórami też się trafiały.SKAr7 pisze: To już większy kryzys był, jak mieliśmy 3 remisy w 4 meczach. A wciąż w tym roku za każdym razem jesteśmy drużyną na boisku lepszą, nie tak jak było za Zaccheroniego, Ranieriego i Ferrary. Choć mecz z Parmą był alarmujący- zagrali najsłabiej w obronie spośród drużyn, z którymi remisowaliśmy, a to my nie mieliśmy pomysłu, jak strzelić gola.
Wnioski? Juventus od początku sezonu gra dobrze i od początku sezonu brakuje siły ognia. Że wówczas akurat tamci dwaj byli bardziej bramkostrzelni - przypadek, równie dobrze mogli trafić z formą na początek stycznia i wówczas ocena zespołu byłaby zupełnie inna - że niby drużyna się zgrywała, że dopiero teraz zrozumiała filozofię Conte, że nie wiem co. Apeluję raz jeszcze - patrzmy całościowo na grę zamiast wgapiać się w wyniki.