: 27 stycznia 2013, 21:57
@Crunny
To, co najbardziej mnie wkurza u Marotty to fakt, że czasami facet chyba sam nie wie ile może wydać na napastnika. Dwa lata temu zaczął wysoko, bo od rozmów z ojcem Aguero (ciekaw jestem na jaki temat), a potem zabrakło na Rossiego i jesteśmy zmuszeni oglądać Vucinicia. W zeszłym roku Llorente był chyba najsłabszym napastnikiem, którym Marotta poważnie się zainteresował przez pierwsze 2,5 miesiąca mercato, skupił się na negocjowaniu Dżeko, RvP, Joveticia czy Cavaniego, żeby na koniec zafundować nam Bendtnera.
Ja jestem w stanie zrozumieć że Juventusu najzwyczajniej w świecie nie stać na to, żeby dać za napastnika 50 baniek + pensję w granicach 7,5 mln rocznie. Ale jeżeli tak, to po co w ogóle zaczynać ten temat? Gdyby Marotta od samego początku odpuścił sobie temat napastnika z najwyższej półki, a skupił się chociażby na tym przytoczonym przez Ciebie Mandżukiciu, to wydaje mi się że mielibyśmy w tym momencie kilka punktów więcej w lidze.
Ja to widzę w ten sposób, że albo Juventus stać na to, żeby zasadzać się na napastnika najwyższej klasy, albo nie. Jeżeli stać, to jak to możliwe że do tej pory nie udało się żadnego sprowadzić? Jeżeli nie, to trzeba skupić wszystkie wysiłki na poszukiwaniach snajpera drugiej kategorii, typu Llorente, Mandżukić itp. Oczywiście w międzyczasie można gdzieś tam przy okazji dowiedzieć się czy nie ma jakiegoś topa w promocji, ale priorytetem uczynić jednak co innego.
To, co najbardziej mnie wkurza u Marotty to fakt, że czasami facet chyba sam nie wie ile może wydać na napastnika. Dwa lata temu zaczął wysoko, bo od rozmów z ojcem Aguero (ciekaw jestem na jaki temat), a potem zabrakło na Rossiego i jesteśmy zmuszeni oglądać Vucinicia. W zeszłym roku Llorente był chyba najsłabszym napastnikiem, którym Marotta poważnie się zainteresował przez pierwsze 2,5 miesiąca mercato, skupił się na negocjowaniu Dżeko, RvP, Joveticia czy Cavaniego, żeby na koniec zafundować nam Bendtnera.
Ja jestem w stanie zrozumieć że Juventusu najzwyczajniej w świecie nie stać na to, żeby dać za napastnika 50 baniek + pensję w granicach 7,5 mln rocznie. Ale jeżeli tak, to po co w ogóle zaczynać ten temat? Gdyby Marotta od samego początku odpuścił sobie temat napastnika z najwyższej półki, a skupił się chociażby na tym przytoczonym przez Ciebie Mandżukiciu, to wydaje mi się że mielibyśmy w tym momencie kilka punktów więcej w lidze.
To bardzo niedobrze że Marotcie pytanie czy w ogóle jest możliwość transferu zajęło 85% mercato, przez co nie udało się sprowadzić zawodnika drugiej kategorii i zostaliśmy poczęstowani Bendtnerem.szczypek pisze: Może dlatego, że... trzeba w ogóle zapytać czy jest możliwość transferu i na jakich warunkach (a to też w trakcie mercato ulega różnym zmianom)?
Problemem jest to, że Marotta mając materiału mniej więcej na koszulę stara się uszyć z tego namiot czteroosobowy, a jak dociera do niego że to niemożliwe, to z trudem daje radę wydziergać z tego apaszkę. Mówię oczywiście o napastnikach.M.R. pisze: Tak krawiec kraje jak mu materiału staje - a Marotta widać tego materiału nie ma tak w bród jak wielu by chciało.
To taka zagrywka, którymi z reguły raczy nas LordJuve - nie wiecie, nie rozumiecie, to bardziej skomplikowane, długo by tłumaczyć.szczypek pisze: Nie pojmujesz chyba istoty problemu jakim są negocjacje. Zwłaszcza w sytuacji, gdy nie stoi się na wygranej pozycji.
Ja to widzę w ten sposób, że albo Juventus stać na to, żeby zasadzać się na napastnika najwyższej klasy, albo nie. Jeżeli stać, to jak to możliwe że do tej pory nie udało się żadnego sprowadzić? Jeżeli nie, to trzeba skupić wszystkie wysiłki na poszukiwaniach snajpera drugiej kategorii, typu Llorente, Mandżukić itp. Oczywiście w międzyczasie można gdzieś tam przy okazji dowiedzieć się czy nie ma jakiegoś topa w promocji, ale priorytetem uczynić jednak co innego.
Wiesz co, to nawet chodzi o jedno konkretne nazwisko, ale o jeden format napastnika. Mamy tyle a tyle to wydania, to szukamy w takim a takim przedziale cenowym napastników takiej a takiej klasy. Bo negocjowanie RvP i Cavaniego żeby pozyskać Bendtnera to tak, jakby jeździć po dealerach Jaguara czy Porsche żeby na koniec kupić 24-letniego golfa.M.R. pisze:należałoby się porządnie spiąć na jedno nazwisko i konsekwentnie na nie postawić, a nie skakać od tego do tego.
Castiel, zamiast przepisywać bezmyślnie utarte frazesy, zastanów się nad tym co chcesz nam przekazać. Wyobraź sobie że jesteś dyrektorem sportowym jakiejś Catanii czy innej Sampdorii. Budżet, który masz do dyspozycji, delikatnie mówiąc nie powala, potrzebujesz sprowadzić tego, tego i tamtego, tylko specjalnie nie ma za co, bo brakuje kilku milionów. Gdyby pchnąć piłkarza X za jakieś 6-7 baniek, to sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, można by za te pieniądze wzmocnić dwie inne pozycje. No i zgłasza się Juventus, daje za niego zawrotne 9 baniek. A Ty co na to? Krzyczysz "15 albo kij wam w plecy"? Wychodzisz z założenia że "lepiej jak mamy spaść do Serie B, niż jak temu bogatemu Juventusowi mam sprzedać tego gracza za pieniądze, które dla nich są śmieszne"? Sprzedasz go do innego klubu za 5 mln, byle tylko bogaty Juventus cierpiał? Ja rozumiem że postawa "lepiej żebym ja nic nie miał, niż żeby sąsiad miał więcej ode mnie" jest w polskiej mentalności silnie zakorzeniona, niemniej jednak wydaje mi się że włoscy DS działają na nieco innych zasadach.Castiel pisze:Możliwe też, że nasi boją się dużych inwestycji z tego też powodu, że jak inni zobaczą, że mamy kasę to nikogo już za normalne pieniądze z calcio nie kupimy. Nawet sprawa z tym młodzikiem co strzelił 4 bramki dzisiaj. Normalny klub kupiłby go za 6-9 mln. Od nas chcieliby od 15 wzwyż.