Jeżeli chodzi o te wszystkie spory na temat obsady ataku, które przewijały się przez ostatatnie 5326336 stron, to można tutaj wyróżnić kilka nurtów.
Typ pierwszy - wybredny. Trzeba kupić Falcao albo Cavaniego. Oczywiście już zimą. Luis Suarez? W ostateczności, tylko i wyłącznie w dobrej cenie. Lewandowski? Huntelaar? Demba Ba? To szrot, niegodny barw tego klubu. My jesteśmy JUVENTUSEM, musimy kupować piłkarzy z najwyższej półki. Że nie ma forsy? My jesteśmy JUVENTUSEM - forsa musi się znaleźć.
Typ drugi - ukontentowany. Napastnik? Nie ma takiej potrzeby. W tej chwili bardziej palącym problemem jest zmiennik Asamoaha, zmiennik Bonucciego, nowy Pirlo, nowy Barzagli, nowy Buffon, nowy Chiellini... W ataku jest taki urodzaj, że nie ma żadnego problemu. Vucinić potrafi grać na najwyższym poziomie, Giovinco już lada moment odblokuje się i zostanie drugim Messim, Quagliarella grając mało strzela jak na zawołanie, a do tego jeszcze ostatnie gole Matriego? Panie, czego chcieć więcej?
Typ trzeci - strateg. Również nie widzi konieczności wzmacniania formacji ofensywnej, ale z innego powodu niż typ drugi. Co prawda niekoniecznie gloryfikuje naszych napastników, ale za to odczytał taktykę Conte i zauważył że jest ona dość specyficzna - nie zakłada ona mianowicie żeby napastnicy strzelali gole. Od tego są pomocnicy. Vucinić jest od tego żeby raz na godzinę odegrać piłkę piętką i zniknąć, Giovinco ma za zadanie okiwać trzech rywali i wywalić w trybuny, a do zadań Matriego należy poprawianie włosów i marnowanie setek, co stwarza Vidalowi możliwość wejścia w pole karne, a Pogbie oddania strzału z dystansu. Gdyby którykolwiek z napastników oderwał się od tych nakreślonych przez trenera założeń, to mogłyby cała taktyka by się posypała i byłaby lipa, ewentualnie w najlepszym wypadku przestaliby strzelać pomocnicy i obrońcy i bilans goli zostałby bez zmian.
Typ czwarty - niedzisiejszy. Są ludzie którzy myślami zatrzymali się w latach 90', ewentualnie w najlepszym przypadku są świeżo po włoskim finale LM na Old Trafford. W efekcie wychodzą z założenia że po pierwsze, aby dany napastnik sprawdził się jako tako w Italii, musi absolutnie brylować w Anglii, Niemczech czy Hiszpanii, o Francji czy Portugalii nawet nie wspominając. Po drugie, każdy piłkarz świata na samą myśl o ofercie z Juventusu (z TEGO Juventusu który wygrał scudetto, wyeliminował Chelsea i ma nowy stadion) moczy się z podniecenia. Wychowanek Borussii wolałby tam zostać, zamiast trafić do Włoch? Bzdura. Luis Suarez nie jest zainteresowany Juventusem? Za pół roku przyjdzie na klęczkach itd.
Typ piąty - narodowiec. Dla niego najważniejszym kryterium przy wyborze piłkarza powinna być narodowość. Francuz? Każdy, za każde pieniądze, wszak w Juve był przecież Zidane, Deschamps, Trezeguet, Platini. Hiszpan, Anglik, Niemiec? Za żadne skarby, choćby miał to być Mata, Rooney czy Reus. Oni w Serie A się nie sprawdzają i koniec. Dywagacje na temat każdego ewentualnego wzmocnienia należy rozpocząć od sprawdzenia, czy 50 lat temu jakiś rodak kandydata nie grał czasem w Juve, a jeżeli grał, to jak mu poszło.
Typ szósty - człowiek honoru. Gardzi każdym piłkarzem, który miałby tutaj trafić dla pieniędzy, sławy, rozwoju albo dla trofeów. Nie udało się kupić Aguero, RvP czy Dżeko? Dobrze się stało, skoro woleli kosić hajs. My tutaj nie chcemy najemników, tylko klubowych patriotów. Napastnik może kopać się w czoło, bylby tylko kochał klub i był skłonny zrobić dla niego wszystko, choćby i grać za darmo.
Typ siódmy - hipster. Optuje za kupnem zawodnika, o którym w kontekście przeprowadzki do Juve nikt nie napisał jeszcze ani słowa, nie ma żadnych, nawet najbardziej niewiarygodnych newsów transferowych, przez w temacie o mercato robi się jeszcze większy gnój.
Typ ósmy - handlowiec. Specyficzna odmiana typu pierwszego, bo na zarzut że nie ma pieniędzy zaraz odpowie swoimi wyliczeniami, opartymi na danych z transfermarkt, ile to szrotu należy sprzedać żeby móc sobie wybierać wśród najlepszych napastników na świecie. Szczerze wierzy w to że za trzech Matrich można mieć Cavaniego czy Aguero.
Typ dziewiąty - centuś. O ile jego ocena umiejętności zawodników jest trafna, o tyle wycena ich wartości już niestety nie. Jeżeli wziąć maksymalną kwotę, którą taki delikwent proponuje dać za Luisa Suareza/Dżeko/Joveticia/kogo tam jeszcze i pomnożyć przez dwa, otrzyma się sumę od której możnaby zacząć negocjacje z klubem. Do tej kategorii zaliczyć należy Marottę.
Typ dziesiąty - pedofil. Gość uwielbia młodych chłopaków do tego stopnia, że najchętniej kupiłby ich wszystkich. Jak wiadomo, każdy młody piłkarz jest automatycznie młodym, zdolnym piłkarzem, a w młodzież należy inwestować, młodzieży należy dawać szanse itp. Gdyby takiego dopuścić do kierowania klubem, Ligę Mistrzów atakowalibyśmy zbieraniną gołowąsów bez doświadczenia nawet na poziomie Serie A. I wówczas okazałoby się że jednak napastnik może grać gorzej niż Vucinić, Giovinco, a nawet Matri.
Widzę że przy okazji transferu Llorente uaktywniły się typy pierwszy i piąty. Dwa z dziesięciu to i tak nie jest źle, mało jest transferów które potencjalnie zadowoliłyby wszystkie wyróżnione typy użytkowników.