Mietson pisze:zahor, jesteś jednak bardzo pesymistyczny. Niespecjalnie uważam to za wadę ale teraz próbujesz szukać tylko złych stron w Juventusie a schlebiasz Milanowi, który w gruncie rzeczy rozgrywa na razie sezon poniżej oczekiwań. Mówisz o Milanie w samych superlatywach, a np. o Pepe non stop wypowiadasz się bardzo negatywnie. Zgoda, gość nie jest pod żadnym względem wyjątkowym piłkarzem ale jednak strzelił 5 goli i jak na razie został piłkarzem miesiąca. Pisałeś chyba, zero techniki i marne podania ale jednak potrafi się ustawić i haruje na boisku, do tego z jego umiejętnościami nie jest tak źle bo jednak gola takiego jak na wagę remisu z Napoli byle grajek nie strzeli, nawet jeśli założymy, że to była akcja życia.
No więc po kolei - ja zwracam uwagę na to, czego większość forumowiczów nie zauważa/nie bierze pod uwagę/nie pisze. Są rzeczy, elementy, w których przewyższamy Milan, ale akurat ich tutaj wszyscy zdają się być świadomi, o ile wręcz ich nie przejaskrawiają.
O Pepe akurat ostatnio wypowiedziałem się pozytywnie w takim kontekście, że podoba mi się jego ciąg na bramkę - tego brakuje np. Vuciniciowi. I właśnie dzięki temu ciągowi na bramkę, połączonemu z pracowitością i nieustępliwością piłkarz niespecjalnie wyszkolony technicznie, jakim jest Pepe, może być użyteczny dla zespołu liderującego w Serie A. Co do gola z Napoli - nie powiesz mi że zdobył go dzięki wyszkoleniu technicznego. Jasne, Amauri zabiłby się o własne nogi, ale nie był to ten sposób minięcia kilku rywali, jakim zachwyca nas Messi - wielu jest w Serie A graczy, którym wyszkolenie techniczne pozwalałoby zdobyć takiego gola. Rzecz w tym że nie każdy ma na tyle zaangażowania, taki ciąg na bramkę i nie każdemu się tak przyfarci.
Mietson pisze:
Mówisz jak łatwo się gra Milanowi, jak to łatwo im przychodzi zdobywanie punktów a w gruncie rzeczy tak nie jest. Wcześniej 2-2 z Bolonią (i to dzięki karnemu z pupy), było jeszcze 2-0 z nami, mieli ze 2 remisy na SS. Jak pisałem wyżej, rossoneri póki co szału nie robią.
Owszem, nie robią szału. Ale nie robiąc szału tracili do nas dwa punkty, a teraz my musimy wygrać (albo zremisować?) na trudnym terenie w Udine żeby ich przeskoczyć. O to się właśnie rozchodzi - żebyśmy my też potrafili nie robiąc szału (a kiedyś przestaniemy) punktować. Wbić na stojąco dwa gole kalafiorom itp.
A jak wyglądał Inter Mourinho? Oni szału nie robili nigdy, wysiłku wkładali w mecz zawsze tyle, ile trzeba było żeby wygrać i ani trochę więcej. Jasne, nie zawsze się udawało, punkty tracili, ale koniec końców bywali na czele.
Powtórzę to jeszcze raz - ligi nie wygrywa się heroicznie urwanymi remisami taki jak ten z Napoli, tylko dobrym rozkładem sił. Sezon trzeba traktować jak maraton, a póki co mam wrażenie że Milan poruszając się leniwym truchtem utrzymuje się tuż za plecami goniącego sprintem Juventusu. Oby się okazało że Juventus tym sprintem potrafi przebiec cały dystans, albo chociaż opaść z sił niewiele przed końcem, jak Lichtsteiner w Neapolu - inaczej będzie problem.
Mietson pisze:
To o czym mówicie to zasługa doświadczenia i tych "mistrzów" jak Zlatan, Boateng, którzy zrobią coś z niczego. W gruncie rzeczy, oni też miewali mecze przy których strasznie się męczyli także bym w ten sposób nie deprecjonował dokonań Juve.
Miewali mecze, w których trzeba było się spinać, a były też takie jak dzisiejszy, wygrane na stojąco. Tymczasem ja nie widziałem jeszcze spotkania Juventusu, w którym gracze bawiliby się piłką i od niechcenia strzelali gole. Władowali cztery gole Parmie, ale ostro tyrając cały mecz - Milan wpakował Chievo czwórkę do przerwy, potem urządził sobie piknik. A ta umiejętność może się okazać bardzo przydatna. Tylko obawiam się że taki wspomniany Pepe jak nie zepnie się na sto procent, to raczej czapką nawet Novary nie nakryje. Zgadzam się, potrzebujemy wielkich mistrzów. Chociaż niektórzy Ci powiedzą, że już takowych mamy.